Spijali mu słowa z ust gdy nad nimi stał
Jakiż egoizm kryje się w żałobie! Cóż za samolubstwo — rozpaczać po czyjejś śmierci! Utraciliśmy kogoś, kto był dla nas źródłem przyjemności, korzyści, czyja obecność wywoływała w nas pozytywne uczucia — i teraz rozpaczamy. Że już nie dane nam będzie zaznać z nim takich a takich radości; że nie wprawi już nas w taki a taki nastrój; że będzie ciężej. Więc smutek i płacz — bo umarł. Co za hipokryzja!
Być może gdybyśmy przy tym wierzyli, iż po śmierci cierpi jakieś niewysłowione męki — byłby to żal niesamolubny. Ale tak żałować można jedynie największych grzeszników.
Jest wszelako jeszcze drugi rodzaj żalu, nieegoistyczny, choć także skupiony na sobie: żal, że za życia zmarłego postępowaliśmy, jak postępowaliśmy; że mogło być to jego życie lepsze, szczęśliwsze, inne — gdyby nie my. A teraz już niczego przecież nie sposób zmienić, naprawić — zatrzasnęły się zwrotnice, wszystko zaprzepaszczone, szanse wszystkie.
I słychać jedynie tykot metronomu ciszy, który odlicza takty do naszej śmierci, a każdy następny odrobinę krótszy: raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, raz.
Jacek Dukaj, Extensa

